Mrozu specjalnie dla Matrasa – przeczytaj wywiad!

 

Jest młody i piekielnie utalentowany. Za sprawą debiutanckiego albumu szturmem podbił pierwsze miejsca list przebojów. W marcu tego roku wrócił z nowym, rewelacyjnym albumem „Rollercoaster”, który pozwolił mu stworzyć w Polsce zupełnie nową jakość muzyczną. O pracy nad płytą, teledysku rodem z dzikiego zachodu i muzycznych planach opowiada Mrozu.

 

IMG_0145

4 listopada ukazał się Twój najnowszy teledysk do utworu „Poza logiką”. Obraz i dźwięk niewiarygodnie ze sobą współgrają. Powiedziałeś, że w trakcie komponowania tego numeru miałeś już w głowie wyobrażenie o klipie. Możesz opowiedzieć o tym jak doszło do urzeczywistnienia Twojej wizji i  jak wyglądała praca na planie?

Pamiętam jak w podstawówce mój kumpel miał kasetę z westernową muzyką Ennio Moricone, a ojciec jak leciało Rio Bravo był pierwszy przed telewizorem. Ze współczesnych filmów w tym stylu strasznie lubię  „Django” jak i jego soundtrack. Ten sentyment gdzieś pozostał. Miejscówkę na klip wyczaił Moomin z AG Studio, i jak zobaczyłem foty i film dokumentalny o Almerii to zwariowałem. Cały wyjazd to jedna wielka przygoda. Jak pierwszego dnia dotarliśmy na pustynie robić dokumentacje, to szczena nam opadła. Gdzie się nie spojrzało był genialny krajobraz. Do tego poznaliśmy super przyjaznych nam ludzi, którzy pomagali i doradzali.

Śpiewasz o tym, że warto w życiu kierować się sercem , a czy w odniesieniu do pracy artysty  Twoim zdaniem w ogóle możliwe jest tworzenie kompozycji wyłącznie pod wpływem analiz, zimnych kalkulacji i dokonywanie selekcji  pod względem tego czy utwór „się sprzeda”?

Każdy ma swoje podejście do robienia muzy. Ważne, żeby mieć radochę i frajdę przy tworzeniu. Ja często coś sobie podgrywam, bawię się rytmem, brzmieniami i albo zaczynam z tym płynąć albo nie. Jak już mnie wciągnie jakiś riff czy harmonia to nagrywam pomysł. Z kolekcji takich zajawek wybieram to co najbardziej czuję i biorę na warsztat. Nie pamiętam sytuacji, gdzie powiedziałbym sobie „ok, teraz siadam i robię hita”, wychodzi to bardziej organicznie pod wpływem impulsu, bez zastanawiania się do czego mi się przyda taki kawałek. Oczywiście są takie projekty twórców, które powstają bardziej z kalkulacji, ale wydaje mi się, że czujny słuchacz wyczuwa, że brakuje w tym prawdy.

Czy na najnowszej płycie jest numer z którego jesteś szczególnie dumny?

Gdy kończąc „Rollercoaster” nad głową wisiał deadline padła decyzja, że wywalamy jeden numer z płyty który nam się nie lepił do całości. Trzeba było zrobić coś nowego byśmy mieli komplet tracków. Była to ryzykowna, ale za razem najbardziej słuszna decyzja. Z tej motywacji powstało „Nic do stracenia”. Piosenka, która spełniła moje marzenie nagrania czegoś z gospelowym polotem i dzięki chórowi Sound’n'grace dostała niesamowitej energii.

Single z „Rollercoastera” kapitalnie sprawdziły się listach przebojów. Wypuścisz z tej płyty jeszcze jakiś numer do radia?

Aktualnie od niedawna śmiga w eterze „Poza logiką”, mam nadzieję, że słuchacze również poczują jego przekaz i pozytywny vibe. Myślę jeszcze o kolejnym klipie do jednego z utworów z nowej płyty, ale na razie nie chce zdradzać.

Mrozu1Od czasu Twojego pierwszego albumu sukcesywnie podnosisz sobie poprzeczkę. Myślisz już o następnym krążku? W jakim klimacie chciałbyś go stworzyć?

Wolałbym nie kategoryzować i nie zamykać się w jakiś ramach na wstępie przed tworzeniem materiału. Będę starał się zrobić jak najwięcej piosenek, zaśpiewać je jeszcze lepiej niż poprzednie, a po drodze zobaczę gdzie mnie wena i inspiracja poniesie.

Tomson, z którym nagrałeś utwór „Jak nie my to kto” rozpoczynał swoją muzyczną karierę od występu w Idolu. Dziś sam jest jurorem. Brałeś kiedykolwiek pod uwagę występ w talent show?

Jak leciał Idol, nie brałem pod uwagę, że kiedyś będę zajmował się muzyką zawodowo i chyba też nie czułbym się na siłach jako szesnastolatek by pokazać jakieś niesamowite zdolności wokalne. Wtedy uczyłem się gry na keybordzie, robiłem bity na kompie i traktowałem to jako zabawę, która mnie bezgranicznie pochłonęła. Fajnie, że tą pracą u podstaw udało mi się dość do miejsca w którym jestem teraz. Pewnie tak miało być.

Na każdym z Twoich albumów znalazł się przynajmniej jeden kawałek po angielsku. Wizytówką poprzedniej płyty był singiel” Wait up”, który też zaśpiewałeś po angielsku. Chciałbyś spróbować swoich sił poza Polską?

Nigdy nie mów nigdy. Póki co, na razie na razie skupiam się na tym by na polskim rynku dać trochę świeżego autorskiego spojrzenia i godnie reprezentować nową falę młodych twórców.

Numery z „Rollercoastera” wykonujesz z żywym bandem i niewiarygodną energią. Grasz zarówno  w  klubach jak i na imprezach plenerowych. Wolisz intymną atmosferę klubów czy festiwalową publikę?

Lubię klubowe granie za imprezową energię. Mimo wszystko na dużych scenach mamy największe pole do popisu i wtedy najbardziej możemy pokazać na co nas stać. Od przyszłego sezonu już na stałe będzie z nami grała sekcja dętą. Będzie czad!

Twój pierwszy singiel  sprawił, że zostałeś zamknięty w pewnej szufladce. Wydaje się, że za sprawą „Rollercoastera” zupełnie odczarowałeś podejście polskiego słuchacza do Twojej muzyki. Czy w Twoim odczuciu coś się rzeczywiście zmieniło?

Nie ukrywam, że ta płyta to przełom w mojej karierze muzycznej. Efektem ubocznym, za razem bardzo mnie satysfakcjonującym jest fakt, że mój lot czują nie tylko młodzi ludzie, ale także odbiorcy o pokolenie lub parę pokoleń starsi ode mnie. Dostałem dużo pozytywnego feedbacku od różnych środowisk, aż byłem w szoku. Ostatnio zaskoczyła mnie sytuacja, kiedy zaczepiło mnie pewne małżeństwo z córką i paradoksalnie ojciec rodziny składał mi największe gratulacje za nową płytę. To chyba żywy przykład na to, że coś się dzieje i zmienia.

Osiągnąłeś ogromny sukces bez sprzedawania prywatności, afer i lansowania się na bankietach.  To duża  sztuka i oznaka profesjonalizmu. Jesteś zadowolony z  jakości marki „Mrozu” jaką  udało Ci się w tym kraju stworzyć?

Staramy się razem z moim managerem skupiać się tylko na tym co najważniejsze. Chciałbym, żeby jak najwięcej ludzi postrzegało mnie jako twórce, muzycznego pasjonata, a nie wyłącznie twarz z telewizji czy z internetu. Wykonaliśmy już świetną prace, ale jeszcze dużo przed nami.

Rok 2014 był dla Ciebie wyjątkowo łaskawy. Czego można Ci życzyć na rok 2015?

To dość oczywiste, ale jednak zdrowie to jest coś co sprawi, że nie przestane robić tego co kocham. Więc zdrówka poproszę. Chciałbym także by tak świetne reakcje jakie mieliśmy na koncertach w 2014 miały miejsce i w przyszłym roku.

Rozmawiała: Karolina Paduszyńska

 

Kategorie: Aktualności, Muzyka i filmyTagi: , , , , , , Dodaj do ulubionych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>