Besides na fali – wywiad specjalnie dla Matras.pl

Besides na fali – wywiad specjalnie dla Matras.pl

 

Od samego początku działalności idą pod prąd. Tworzą mało popularną w Polsce muzykę instrumentalną, nagrali płytę dzięki własnym środkom i pomocy fanów, a na domiar wszystkiego  wystąpili w mainstreamowym talent show. Czy było warto? Pozytywne recenzje, genialna muzyka, masa koncertów, wygrana w Must Be The Music i płyta, która stała się bestsellerem mówią same za siebie. Jedno jest pewne, panowie z Besides na pewno nie spoczną na laurach!

 

 

Besides 1

 

Od czasu waszego spektakularnego  sukcesu w MBTM minęło już trochę czasu, powiedzcie, co zmieniło się po zakończeniu show?

Piotr Świąder-Kruszyński: Udział w MBTM dał nam ogromną perspektywę działania na naszym rynku muzycznym. Okazało się, że płyta, którą wydaliśmy w 2013 roku, zyskała zupełnie nowe życie. W tym roku mamy zaplanowanych sporo koncertów, także dzieje się naprawdę wiele!

 

Poszliście do programu z własnym materiałem. Wasza płyta po finałowym odcinku niemal z dnia na dzień stała się bestsellerem, jednak jej nagranie wcale nie było takie proste. Jak doszło do powstania waszego debiutanckiego krążka?

Paweł Kaźmierczak: Graliśmy przez dobre pół roku zanim stwierdziliśmy, że chcemy zarejestrować nasz materiał. Cały proces trwał dość szybko, poszczególne pomysły ciągle się gdzieś przewijały. Na początku stwierdziliśmy, że  nagramy album za pomocą własnych środków, jednak po jakimś czasie okazało się, że brakuje nam pieniędzy. Wydanie płyty to całkiem poważny wydatek. Postanowiliśmy wesprzeć się portalem Polak potrafi. Odzew był naprawdę bardzo duży, pieniądze, które tam zebraliśmy, pozwoliły wydać nam płytę w całości.

 

Płyta od samego początku zbierała dobre recenzje.

PK: Pojawiło się kilka naprawdę dobrych recenzji. Z dystrybucją albumu bywało różnie. Na początku sprzedawaliśmy płyty podczas naszych koncertów. Myślę, że te pozytywne recenzje bardzo nam pomogły w dalszym działaniu.

 

Besides We Were So Wrong cover

Nagrywanie płyty z muzyką bez wokalu z pewnością różni się znacząco od tworzenia na przykład popowego albumu. Powiedzcie, jak powstawała wasza płyta?

PK : Przynosiliśmy własne pomysły. W moim przypadku to wyglądało tak, że przychodziłem z utworami stworzonymi niemal w całości,  a potem, w czasie prób, te utwory były przez chłopaków i przeze mnie aranżowane. Zupełnie inaczej tworzy się muzykę bez wokalu. Zwraca się uwagę na inne detale. Największą wagę przywiązujemy do tego, żeby linia melodyczna była mocno obecna.

PŚK: Dla mnie ogromnie ważne przy nagrywaniu tej płyty było to, że cały materiał nagraliśmy na tak zwaną setkę. Wszystkie instrumenty były nagrane jednocześnie.  Pracowaliśmy w studiu Radioaktywni, które jest idealnie przystosowane do takich materiałów. Myślę, że muzyka nagrana na setkę jest po prostu żywa i w efekcie końcowym to rzeczywiście słychać.

 

Jaka publiczność przychodzi na wasze koncerty?

Artur Łebecki: Publiczność jest totalnie zróżnicowana. Muszę powiedzieć, że na początku byliśmy trochę zdziwieni faktem, ze przekrój wiekowy ludzi na naszych koncertach jest tak duży. Zarówno od naszych starszych fanów, jak i od tych młodszych otrzymujemy zawsze bardzo pozytywny feedback. Spotkania i rozmowa  z ludźmi, którzy przychodzą na nasze koncerty to jedna z najfajniejszych rzeczy związanych z naszą działalnością.

PK: Początkowo ludzie, którzy przychodzili na nasze koncerty spodziewali się występu kapeli rockowej. Kiedy zaczynaliśmy grać nie mieli kompletnie pojęcia, co się  wokół nich się dzieje. Myśleli pewnie, że wokalista nie dojechał. Na szczęście z czasem się to zmieniło, a ludzie są świadomi jaką muzykę usłyszą. Przedział wiekowy jest rzeczywiście bardzo ogromny. Ostatnio robiliśmy sobie zdjęcia z 80-letnią panią, która była na naszym koncercie i naprawdę bardzo jej się podobało.

 

Zanim wystąpiliście w MBTM dość dużo koncertowaliście?

PK: Zagraliśmy do tej pory ponad 55 koncertów. To były dwa lata intensywnego koncertowania.

 

Jak trafiliście do MBTM?

PŚK: Jeśli chodzi o przyjście do tego programu, to nie było wśród nas jednomyślności. Paweł był raczej pesymistycznie nastawiony do tego pomysłu. Ja uważałem, że to szansa dotarcia do nowych słuchaczy. Od zawsze miałem wrażenie, że ta muzyka ma ogromny potencjał i może być dobrze odbierana. Ciężko tak niszowemu projektowi muzycznemu  przebić się do muzycznego biznesu. Tego typu programy to jedna z niewielu platform, które mogą dać szansę zaistnienia na rynku. Pojechaliśmy na casting do jednej z poprzednich edycji. Nasza muzyka spodobała się producentom, ale w efekcie końcowym nie udało nam się przejść do kolejnego etapu. Zapomnieliśmy o całej sprawie, a po jakimś czasie skontaktowała się z nami produkcja programu, przesłaliśmy nagranie i zaczęliśmy przechodzić przez kolejne etapy…

 

Jakie emocje towarzyszyły wam w programie?

PŚK: Producenci tego programu starają się stworzyć naprawdę dobrą atmosferę. Czuliśmy się tam dobrze, ale mimo wszystko nieustannie towarzyszył nam stres. Tempo telewizji jest ogromne. Świadomość, że ogląda nas tak wiele ludzi, a my gramy na żywo, jest rzeczywiście bardzo stresująca. Nasza muzyka wymaga jednak skupienia, a w takich warunkach to wcale nie było takie proste. Przy kolejnych etapach było jednak coraz łatwiej.

PK: To był rzeczywiście ogromny stres. Ja z kolei kiedy usłyszałem, że dostaliśmy się do finału pomyślałem „Boże, będę musiał przeżywać to jeszcze raz”. W życiu nie spotkałem się z tak stresującą sytuacją, może z wyjątkiem egzaminu na prawo jazdy! Po zakończeniu programu stwierdziłem, że warto było spróbować.

 

Opinie jurorów były dla was ważne?

PK: Oczywiście, że tak. Ja do wszystkich jurorów MBTM mam ogromny szacunek. Najbardziej zależało nam na zdaniu Adama Sztaby, który też zajmuje się muzyką instrumentalną. Pozytywne opinie są bardzo ważne. Ludzie, którzy zasiadają za stołem jurorskim, pracują w branży i ich TAK lub NIE może mieć wpływ dalszy rozwój muzyczny danego zespołu.

 

Adam Sztaba powiedział, że wasza wygrana pokazuje, że publiczność tego programu ma coraz lepszy gust muzyczny i z każdą kolejną edycją jest coraz bardziej świadoma. Też tak to odbieracie? Spodziewaliście się wygranej?

PK: Ja naprawdę nie spodziewałem się wygranej. Świadomość zwycięstwa docierała do mnie przez dobre kilka tygodni. A fakt, że taka muzyka mogła dotrzeć do tak ogromnej liczby osób, jest w tym wszystkim najfajniejszy.

PŚK: Szczerze mówiąc ja też  nie spodziewałam się  takiego obrotu sprawy, co więcej sami producenci tego programu byli ogromnie zaskoczeni. Myślę, że ludzie, którzy tworzą telewizję, nie do końca doceniają wrażliwość muzyczną ludzi, którzy z kolei telewizję oglądają. To producenci zaniżają poziom programów i bardzo często idą na łatwiznę.

 

Jakie macie plany na 2015 rok?

PK: 2015 rok to przede wszystkim koncertowanie, nasz kalendarz systematycznie się zapełnia. Powoli szykujemy także jesienną, polską trasę koncertową. Chcieliśmy pod koniec roku zagrać także kilka koncertów za granicą. Pracujemy nad nowym materiałem

 

Jaka będzie nowa płyta?

PŚK: Rewolucji nie będzie. Na pewno nagramy płytę w stylistyce podobnej do naszego debiutanckiego albumu. Wokalista na pewno się nie pojawi. Druga płyta to duży sprawdzian dla zespołu. Nie chcemy sie spieszyć i robimy wszystko co w naszej mocy, żeby ta płyta była po prostu dobra. 


Rozmawiała Karolina Paduszyńska
Matras.pl


Płyta zespołu Besides dostępna w sieci Matras i na Matras.pl

Kategorie: Aktualności, Muzyka i filmyTagi: , , , Dodaj do ulubionych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>